Co jeszcze musi się wydarzyć, abyś uwierzył w kryzys? Autor: Porter Stansberry

Co jeszcze musi się wydarzyć, abyś uwierzył w kryzys?

W ciągu minionego miesiąca byłem kilkakrotnie gościem audycji radiowych – pisze
Porter Stansberryna łamach Daily Wealth.  Producenci radiowi kontaktują się z nami z prośbami o udzielenie wywiadów po tym, jak zobaczyli promocyjny klip "Koniec Ameryki". Wyobrażam sobie, że większość czytelników Daily Wealth już to wideo widziała. I że już znacie główne składniki naszego argumentowania...

Długi osiągnięte przez zachodnie demokracje obezwładnią ich gospodarki i doprowadzą do końca obecnego światowego porządku walutowego zdominowanego przez dolara. Ma to głębokie implikacje dla amerykańskiego standardu życia i roli naszego imperium w świecie.

Ale udzielanie tych wywiadów i odpowiadanie na zadawane przez telefon z całych Stanów Zjednoczonych pytania przypominają mi, dlaczego właściwie zrobiliśmy to wideo: ludzie doświadczają szokującego braku wiedzy na temat poważnych problemów finansowych, przed którymi stoi nasz kraj.

Dla przykładu, najpopularniejsze pytanie brzmi:, „Kiedy zacznie się kryzys?". Pytanie milcząco zakłada, że powinniśmy ignorować upadek producentów samochodów, kompletną destrukcję amerykańskich banków inwestycyjnych, sądowe zajęcie największych na świecie firm udzielających kredytów hipotecznych (Fannie i Freddie) oraz największej na świecie firmy ubezpieczeniowej (AIG).

Pytanie zakłada, że nic nadzwyczajnego się nie stało z cenami domów... ani na rynkach surowców strategicznych, takich jak lit, miedź, ropa, węgiel czy kukurydza - z których wszystkie gwałtownie rosną w obliczu konającej amerykańskiej gospodarki. Pytanie zakłada, że nic się nie stało z wartością naszego dolara, mimo iż srebro chodzi po niemal 30$ za uncję, a złoto powyżej 1300$ - 100-procentowy wzrost w zaledwie trzy lata.

Na to popularne pytanie odpowiadamy pytaniem:, Co jeszcze musi się stać, zanim przyznasz, że my już teraz jesteśmy w samym środku kryzysu?

Jak wysoko jeszcze muszą pójść ceny paliwa, zanim Twoi sąsiedzi zauważą, że coś się dzieje niedobrego? Jak wysoko jeszcze muszą zajść ceny złota lub srebra? Ile banków musi się zawalić? Jak wysoko musi wzrosnąć bezrobocie? Ile miast musi zbankrutować? Gdzie jest twoja granica? Jak bardzo źle musi się stać ze wszystkim, zanim zauważysz, co się właściwie dzieje?

Oprócz zadawania tych pytań, zebrałem listę siedmiu kluczowych faktów, które mogą zmobilizować ludzi do podjęcia jakichś działań, by się w końcu zaczęli chronić. Są to czynniki, które w moim przekonaniu musząprowadzić do końca światowego standardu dolara amerykańskiego, co my nazywamy "Końcem Ameryki”

# 1. Cena złota szła do góry przez 10 lat z rzędu.
Nie przychodzi nam do głowy żaden inny rynek, który by rósł 10 kolejnych lat. Jest to historyczna anomalia, która oznacza, że coś poszło bardzo źle ze światową walutą rezerwową, (czyli dolarem). Rynki pozostawione samym sobie w celu odnalezienia równowagi uległyby naturalnym fluktuacjom. Złoto nie ulega fluktuacjom, jego stopniowy, nieustający wzrost wskazuje, że coś złego dzieje się z naszymi pieniędzmi.

# 2. Deficyt amerykańskiego rządu wydostaje się poza wszelką kontrolę.
Roczne deficyty amerykańskiego rządu rutynowo już przekraczają bilion dolarów. Pierwszy raz deficyt przekroczył bilion w 2008 - i rząd wytłumaczył się z tego, że to konsekwencja kryzysu finansowego. Ale kolejny bilionowy deficyt mieliśmy w 2009, a potem jeszcze jeden w 2010. I będziemy mieć następny w 2011, i tak dalej. Nasz narodowy długo d roku 2005 się podwoił. W ciągu ostatnich pięciu lat pożyczyliśmy więcej pieniędzy, niż nasz rząd miał jak dotąd kiedykolwiek w całej swojej historii. To nie jest stan sprzyjający.

# 3. Rząd nie może podnieść przychodów, jakie uzyskuje z podatków na tyle, by pokryć nasze zadłużenie i kiedykolwiek spłacić te długi.
Nasze roczne deficyty od dawna są już oderwane od podatków. Suma federalnych podatków od dochodów i od firm generuje 1, 1 biliona dolarów rocznego wpływu, a i tak w ubiegłym roku mieliśmy 1, 3 biliona dolarów federalnego deficytu. Tak, więc nawet gdybyśmy dochody z podatków podwoili, to i tak jeszcze 200 mld pozostałoby niespłacone. To jest na dłuższą metę całkowicie nie do utrzymania.

# 4. Poszczególne grupy interesu plądrują nasze Ministerstwo Skarbu.
Służące same sobie grupy interesu opanowały wydatki budżetowe. Wydajemy obecnie 200 miliardów dolarów rocznie na renty pracowników federalnych. Kolejne 450 miliardów na zasiłki. To w połączeniu z 700 miliardami rocznie wydawanymi na wojsko przekracza juz cały roczny przychód do budżetu, nie zostawiając już nic na pokrycie 200 mld $ kosztu obsługi naszego długu, ani na potrzebne wydatki (takie jak drogi) czy konieczne wydatki na zabezpieczenia społeczne czy opiekę medyczną.

Nie zapominajmy, że większość wyborców nie płaci podatków. Jest politycznie niewykonalne, by zreformować te oparte na interesach poszczególnych grup wydatki. Ci ludzie rabują skarb państwa. Spowodują w końcu upadek naszej waluty, a może i samego rządu.

# 5. Drukujemy pieniądze w dokładnie taki sposób, jak bananowe republiki, z których się nabijaliśmy.
By podtrzymywać galopujące wydatki naszego rządu, Rezerwa Federalna nie przestaje skupować rządowego zadłużenia. Proces ten powszechnie nazywa się "monetaryzacją długu", ale można też nazwać go po prostu drukowaniem pieniędzy.

W dodatku do nieuchronnych ekonomicznych konsekwencji monetaryzacji długu (ogromna inflacja), przychodzi jeszcze jeden, nawet poważniejszy problem: brak zaufania do kierownictwa Fed. Poparlibyśmy audyt Rezerwy Federalnej. Poparlibyśmy zastąpienie prezesa Bena Bernanke kimś innym. Jak by nie było, Bernanke na zmianę bronił swojej decyzji o masowym drukowaniu nowych pieniędzy i zaprzeczał, że kiedykolwiek to zrobił. Jesteśmy jednak doskonale świadomi, że wraz z tym, jak ludzie (słusznie) tracą zaufanie do Fed i do dolara, wystąpią poważne konsekwencje dla naszej gospodarki.

# 6. Nie jesteśmy w stanie spłacić naszego zadłużenia.
Suma amerykańskiego zadłużenia przekracza 55 bilionów dolarów. 681 165 $ długu na każdą amerykańską rodzinę. Najzwyczajniej nie da się spłacić (ani nawet podtrzymać) takiego ogromu zadłużenia przy dochodach przeciętnej amerykańskiej rodziny, statystycznie wynoszących 50 000 $ rocznie. Same tylko odsetki od tego długu przeliczone na jedną amerykańską rodzinę wynoszą (przy 5-procentowej stopie oprocentowania) 34 000 $ rocznie. Suma zadłużenia amerykańskiej gospodarki jest nie do utrzymania i nie do sfinansowania bez drukowania kolejnych sum pieniędzy.

# 7. Długi w USA nie przestają rosnąć, przy rekordowym poziomie długów najniższej jakości.
W sposób szokujący i wbrew wszelkim dowodom, że amerykańska gospodarka dźwiga na sobie stanowczo zbyt ciężkie zadłużenie, emisja nowego zadłużenia, zarówno publicznego, jak i prywatnego, poszybowała w roku 2010 ku nowym rekordom. W sumie, w zeszłym roku wyemitowano 3 biliony dolarów nowego zadłużenia firm - drugi rekordowy rok z rzędu.

Nowy i jeszcze większy rekord ustanowiła emisja długu śmieciowego. W 2010 roku 509 pożyczających pieniądze firm (o randze spekulantów), sprzedało 287 miliardów dolarów nowego długu. Poprzedni rekord z 2009 roku wynosił 167 miliardów. Naszą gospodarkę dług wypaczył do tego stopnia, że nie jest ona już w stanie funkcjonować bez zaciągania coraz większych długów.

Podsumowując, każdy, kto patrzy na te dane z uwagą, musi sobie zdawać sprawę, że to ani nie jest bezpieczne, ani długo się nie utrzyma. Dlatego mowie każdemu: "Nie pytaj, kiedy zacznie się kryzys?". Zamiast tego zapytaj: "Gdzie w najlepszy sposób mogę kupić złoto i srebro, by zabezpieczyć finanse mojej rodziny?"
 
 
Porter Stansberry jest założycielem i wydawcą Stansberry & Associates Investment Research, prywatnego wydawnictwa poświęconego finansom z siedziba w Baltimore w stanie Maryland. Jest redaktorem comiesięcznego Porter Stansberry's Investment Advisory.
 

<<< wróć
Wpis dodany: 11 Luty 2011
Statystyki odwiedzin:

W sumie: 27199 wejść.
Na stronie przebywa: 2 Online

www.chronoszczednosci.pl (c) 2010
36046