Dlaczego warto inwestować w srebro?
Na początek nieco historii.
Złoto i srebro od zarania dziejów szły w parze i stanowiły fundament pieniądza. Srebro jako środek płatniczy stosowano już w starożytnym Egipcie od ok. 800 roku p.n.e.. W starożytności bito złote i srebrne monety, które pełniły rolę ówczesnego pieniądza.W historii monetarnej świata możemy zaobserwować pewną cykliczność. W miarę rosnących potrzeb, następuje "dodruk" pieniądza. Jest to niejako zamiana złota i srebra na, niegdyś brąz i żelazo, a dzisiaj papierowe banknoty i wirtualne zapisy bankowe. Konsekwencje „psucia” pieniądza zawsze były opłakane dla decydentów. Doprowadzało to do podziałów i upadków Państw (Antyczna Grecją, Cesarstwo Rzymskie). Niestety decydenci zapominali, że pieniądzem można manipulować tylko do czasu, kiedy istnieje ogólne zaufanie do danego środka płatniczego. Światowe zaufanie do amerykańskiego dolara zaczyna spadać. A więc przed nami upadek największego mocarstwa wszechczasów - Stanów Zjednoczonych.
Zastanawiając się nad ulokowaniem oszczędności w srebrze warto przeanalizować poniższe argumenty:
1. Parytet złota do srebra.
Niegdyś za jedną uncję złota można było kupić 15 - 16 uncji srebra. Na całym świecie stosunek ten był mniej więcej na tym samym poziomie. Od roku 1971 ten parytet uległ radykalnej zmianie i ustabilizował się na poziomie 1 do 80. To właśnie wtedy srebro zyskało określenie „złota dla ubogich” Stało się tak za sprawą podpisanej przez Nixona ustawy znoszącej konieczność zabezpieczenia dolara złotem, co de facto oznaczało początek końca systemu z Bretton Woods. Stany Zjednoczone upłynniły niemal wszystkie rezerwy srebra, co spowodowało drastyczny spadek cen i spadek zainteresowania tym pięknym metalem na 30 lat. W ostatnich latach inwestorzy przypomnieli sobie o srebrze i obserwujemy powolną wspinaczkę cen srebra. Obecnie srebro podniosło się do kursu 1 do 60. Wielu analityków i inwestorów prognozuje powrót do proporcji „historycznej” t. j. 1:16. Istnieją również optymiści, którzy prognozują cenę 1 do 1, ze względu na bezpowrotną utratę dużych zasobów srebra skonsumowanego przez przemysł.
2. Zasoby srebra.
Według szacunków w skorupie ziemskiej srebra jest 17 razy więcej niż złota. Jednak znaczne wykorzystanie przemysłowe i zużywanie mogło doprowadzić do tego, że po raz pierwszy w historii świata srebra jest mniej niż złota.
3. Konsumpcję srebra
Złoto nie jest dobrem konsumpcyjnym. Wydobyte z głębi ziemi cały czas pozostaje w jakiejś znanej nam formie np. sztabek, monet czy biżuterii. Srebro natomiast jest surowcem zużywanym. Mniejsza wartość srebra niż złota powoduje, iż jego odzyskiwanie jest mało opłacalne. Kopalnictwo kruszców, w tym srebra, jest wysoce zależne od geologii. Srebro często jest produktem ubocznym wydobycia innych metali kolorowych, jak złoto czy miedź. Ponadto wysoko opodatkowane wydobycie samego srebra zniechęca do poszukiwań nowych złóż i powoduje, iż wydobycie przestaje być intratne. Niewiele jest rentownych kopalń srebra pierwotnego. Obecnie roczne wydobycie srebra zaspakaja 70 % światowego zapotrzebowania.
4. Zapotrzebowanie przemysłowe na srebro.
Srebro, posiada znakomite właściwości fizyczne i chemiczne. Srebro jest biocydem, który eliminuje bakterie. Ma, więc zastosowanie w materiałach opatrunkowych, medycznych, związanych z higieną żywności, ale także w kosmetologii. Srebro jest najlepszym przewodnikiem ciepła i prądu, co powoduje, iż ma ono szerokie zastosowanie w przemyśle w wielu branżach. Niemal każdy komputer, laptop, monitor czy telefon komórkowy a nawet baterie, akumulatory czy filtry do wody zawierają elementy ze srebra. W 2008 roku spośród całkowitego zapotrzebowania na srebro podliczonego na 888 mln uncji, przemysł wygenerował 50,3 proc. popytu, branża jubilerska 17,8 proc., a fotograficzna 11,8 proc. Popyt na srebro zgłoszony przez producentów monet i medali nie przekraczał 7 proc. ogółu, co w połączeniu z popytem zaklasyfikowanym jako „pozostałe źródła”, pozostawia inwestorom finansowym do dyspozycji nie więcej niż kilkanaście procent ogółu zapotrzebowania na srebro.
5. Wzrost zapotrzebowania na „pewne” rezerwy w metalach szlachetnych.
Niepewne czasy, obawa przed naciągającym kryzysem, dewaluacja dolara amerykańskiego. Państwa, banki centralne, instytucje międzynarodowe, osoby fizyczne – rośnie zapotrzebowanie na pewne lokaty. Użytek ze złota w funkcji materii przechowującej wartość (sztaby, sztabki, monety i biżuteria) stanowi około 87% rocznego popytu. Na rynku srebra tylko 35% rocznego nim obrotu ma na celu przechowywanie wartości (srebro inwestycyjne w postaci sztabek i monet bulionowych) Ta funkcja srebra ma olbrzymi potencjał, zwłaszcza rozpatrywana w połączeniu z handlem złotem.
6. Wzrost wartości złota.
Banki emisyjne są naturalnym wrogiem złota i srebra, ponieważ nie mają istotnego wpływu na ilość metali szlachetnych na rynku. Metale maja trwałą wartość i ta silna pozycja ogranicza swobodę manipulowania ich ceną.
Stanom Zjednoczonym zależało na utrzymaniu wysokiej wartości dolara, w konsekwencji niskiej ceny złota. Banki centralne pod silną presją Stanów Zjednoczonych przez ostatnie dwie dekady ubiegłego stulecia próbowały manipulować ceną złota, wyprzedając swoje rezerwy.
Zasady wyprzedaży oficjalnych rezerw złota zostały uregulowane we wrześniu 1999 roku. Wówczas 14 krajowych centralnych banków z Europy oraz Europejski Bank Centralny zawarły umowę, na mocy której ustalono limity wyprzedaży oficjalnych rezerw złota do 400 ton na rok dla jednego banku. (Central Bank Gold Agreement, „CBGA1”). W pięcioletnim okresie obowiązywania tej umowy banki centralne wyczerpały w pełni limit i sprzedały 2 tys. ton złota, przy czym najwięcej Szwajcaria – 1170 ton, kolejna była Wielka Brytania, która pozbyła się połowy rezerw, tj. 345 ton złota. Dzisiaj liczą straty w miliardach dolarów. W drugiej umowie, obowiązującej w latach 2004-2009, postanowiono o zwiększeniu limitu wyprzedaży złota do 500 ton rocznie. Banki centralne nie wykorzystały tego limitu i upłynniły tylko 1884 ton złota, na czym zaważył ostatni kryzys. Najmniej złota sprzedano w 2009 roku, kiedy banki centralne stawały częściej po stronie kupujących, niż sprzedających. W 2009 roku podpisano trzecią umowę, ustanawiając limit sprzedaży rezerw na 400 ton rocznie. Na razie, oprócz Międzynarodowego Funduszu Walutowego, nie zgłoszono chęci sprzedaży znaczących ilości złota. W listopadzie ubiegłego roku tylko MFW sprzedał 212 ton złota i zapowiedział sprzedaż kolejnych 191 ton.
Dodatkowym argumentem jest wzrost zainteresowania państw Azjatyckich lokowaniem nadwyżek z handlu zagranicznego w instrumenty bezpieczne. Chiny tracą zainteresowanie obligacjami USA i coraz chętniej kupują złoto. Także obywatele Azji mają wrodzoną skłonność do lokowania nadwyżek finansowych w metalach szlachetnych
W związku z niepewną sytuacją gospodarczą na świecie, nie należy spodziewać się w najbliższych latach, znaczącej podaży złota ze strony banków centralnych. W takiej sytuacji przy dużym popycie inwestycyjnym cena złota posiada duży potencjał wzrostowy. Zdaniem poważnych analityków, cena złota w krótkim terminie może ulec co najmniej podwojeniu. Moim zdaniem wzrost ceny złota pociągnie wzrost cen srebra.
Stanom Zjednoczonym zależało na utrzymaniu wysokiej wartości dolara, w konsekwencji niskiej ceny złota. Banki centralne pod silną presją Stanów Zjednoczonych przez ostatnie dwie dekady ubiegłego stulecia próbowały manipulować ceną złota, wyprzedając swoje rezerwy.
Zasady wyprzedaży oficjalnych rezerw złota zostały uregulowane we wrześniu 1999 roku. Wówczas 14 krajowych centralnych banków z Europy oraz Europejski Bank Centralny zawarły umowę, na mocy której ustalono limity wyprzedaży oficjalnych rezerw złota do 400 ton na rok dla jednego banku. (Central Bank Gold Agreement, „CBGA1”). W pięcioletnim okresie obowiązywania tej umowy banki centralne wyczerpały w pełni limit i sprzedały 2 tys. ton złota, przy czym najwięcej Szwajcaria – 1170 ton, kolejna była Wielka Brytania, która pozbyła się połowy rezerw, tj. 345 ton złota. Dzisiaj liczą straty w miliardach dolarów. W drugiej umowie, obowiązującej w latach 2004-2009, postanowiono o zwiększeniu limitu wyprzedaży złota do 500 ton rocznie. Banki centralne nie wykorzystały tego limitu i upłynniły tylko 1884 ton złota, na czym zaważył ostatni kryzys. Najmniej złota sprzedano w 2009 roku, kiedy banki centralne stawały częściej po stronie kupujących, niż sprzedających. W 2009 roku podpisano trzecią umowę, ustanawiając limit sprzedaży rezerw na 400 ton rocznie. Na razie, oprócz Międzynarodowego Funduszu Walutowego, nie zgłoszono chęci sprzedaży znaczących ilości złota. W listopadzie ubiegłego roku tylko MFW sprzedał 212 ton złota i zapowiedział sprzedaż kolejnych 191 ton.
Dodatkowym argumentem jest wzrost zainteresowania państw Azjatyckich lokowaniem nadwyżek z handlu zagranicznego w instrumenty bezpieczne. Chiny tracą zainteresowanie obligacjami USA i coraz chętniej kupują złoto. Także obywatele Azji mają wrodzoną skłonność do lokowania nadwyżek finansowych w metalach szlachetnych
W związku z niepewną sytuacją gospodarczą na świecie, nie należy spodziewać się w najbliższych latach, znaczącej podaży złota ze strony banków centralnych. W takiej sytuacji przy dużym popycie inwestycyjnym cena złota posiada duży potencjał wzrostowy. Zdaniem poważnych analityków, cena złota w krótkim terminie może ulec co najmniej podwojeniu. Moim zdaniem wzrost ceny złota pociągnie wzrost cen srebra.
7. Lotność cen srebra.
Średnio, w ciągu ostatnich 42 lat, na zmianę kursu złota o 1% odpowiada zmiana kursu srebra o 1,75%, czy to w górę, czy w dół. Każdy, kto inwestuje w kruszce i spodziewa się wysokich zysków po złocie, powinien spodziewać się jeszcze wyższych zysków po srebrze. W latach 2002-2006 roczna stopa zwrotu z inwestycji w srebro wynosiła 36% a w złoto 26%, zaś w 2006r. wynosiła 47% i dwukrotnie przewyższała stopę zwrotu z inwestycji w złoto (23,2%).
8. Substytucje złota
W związku ze wzrostem ceny złota następuje wzrost cen złotych wyrobów jubilerskich Sytuacja taka spowoduje zastępowanie biżuterii złotej wyrobami srebrnymi.